Wywiad z cyklu KUCHNIA OKIEM ARCHITEKTA: "Lubię dyskretną architekturę" - wywiad z Adamem Błaszczykiem

Filharmonia Koszalinska

Fot. Bartosz Warzecha

Mariusz Czajkowski: Patrząc na budynek Filharmonii Koszalińskiej i wiedząc, że jesteś członkiem zespołu, który go zaprojektował postanowiłem zaproponować Ci wywiad... Bryła budynku i jej połączenie z elementami otoczenia przekazują odbiorcy wrażenie harmonii. Powstaje ciekawa architektura, która jednocześnie nie jest inwazyjna dla otoczenia... Jeszcze raz gratuluję tej realizacji. Wypada zapytać zatem „jak się robi” dobrą architekturę?
Adam Błaszczyk: To ciężka praca… (śmiech).

Jak postrzegasz ewolucję kuchni w architekturze?
Z historii wiemy jak ludzie żyli kiedyś. Dawne domostwa miały jedną izbę, w której można było spać, pracować, gotować i jeść. Na przestrzeni lat przestrzeń mieszkalna zmieniała  strukturę, a kuchnia ze względu na swoją szczególną funkcję stała się osobnym pomieszczeniem. Mam wrażenie, że stopniowo traciła też na znaczeniu. W blokach z lat 50-60 często można natrafić na kuchnię bez okna, zredukowaną do kilku niezbędnych szafek albo nawet „ekstremalnie” ustawioną w korytarzu, w przejściu od drzwi wejściowych do pokoju.
Współczesne mieszkania powstają w oparciu o wytyczne od dewelopera/inwestora, które czasami przypominają sudoku i często ograniczają swobodę projektanta.

Czy kuchnia według Ciebie jest ważna?
Według obowiązujących przepisów lokal mieszkalny musi, pomiędzy innymi wymogami, posiadać trzon kuchenny... (śmiech).
Moje osobiste doświadczenie jest trochę inne. W domu mojej babci - kuchnia była miejscem skupiającym całe domowe życie. To w kuchni przesiadywali goście, stał jedyny w domu, czarno-biały telewizor, był tam nawet szezlong, na którym spał kot a po obiedzie, drzemał dziadek. Dla mnie, kuchnia w połączeniu z jadalnią, zawsze będzie sercem domu. Można zaprosić znajomych, ugotować coś wspólnie, porozmawiać przy stole...
Jakiś czas temu oglądałem anime o samotnym ojcu, wychowującym kilkuletnią córeczkę. Kupował gotowe dania ze sklepu i mała marudziła, że nie są tak dobre jak jedzenie, które przygotowywała mama. To spowodowało, że postanowił nauczyć się gotować.
Kuchnia zawsze będzie potrzebna… (śmiech).

Czy architekci lubią projektować kuchnie?
Nie wiem, są różni architekci…
Mogę powiedzieć, jak to wygląda w moim przypadku: projektując dom decyduję o jego relacji z otaczającą go przestrzenią, jego formie i układzie funkcjonalnym. Wyznaczam kształty pomieszczeń przeznaczonych na pokoje, salon, jadalnię, kuchnię. Rozmieszczam meble i  sprzęty kuchenne, żeby sprawdzić, czy wszystko jest na swoim miejscu oraz przedyskutować projekt z inwestorem. Dla mnie ten zakres jest wystarczający i taki ostatecznie trafia do gotowego projektu.
Zapewne istnieją architekci projektujący kuchnie „do śrubki”, ja do nich nie należę.

Co jest najważniejsze w projektowaniu wnętrz przy nowej inwestycji?
To, co jest ważne dla inwestora. Staram się przyjąć perspektywę klienta, posłuchać czego potrzebuje. Ważne jest wzajemne porozumienie i zaufanie klient-architekt. Projektowane budynki i ich wnętrza mają działać wg. potrzeb inwestora, jeśli przy okazji będą dobrze wyglądać, to tym lepiej. Jeżeli po 10 latach inwestor nadal jest usatysfakcjonowany, to znaczy, że projekt był dobry.
Szczerze mówiąc, bardziej czuję się rzemieślnikiem niż inżynierem czy artystą. Tak traktuję swój zawód.

Czy lubisz pracować z ludźmi?
Lubię ludzi. W innym przypadku musiałbym zmienić profesję albo „rysować do szuflady”. Moja praca to nieustanne spotkania z ludźmi, praca w zespole, telefony, rozmowy. Bywają dni, w których brakuje czasu na rysowanie. Można powiedzieć, że to praca non stop z ludźmi. To bardzo fajny zawód… (śmiech).

Czy można stwierdzić, że architekt „tylko” tworzy koncepcję ale na realny projekt „tłumaczy” go kolejny specjalista, czyli np. projektant kuchni?
Architektura jest interdyscyplinarna. Tworzenie projektu jest bardzo złożonym procesem, na który składa się praca wielu ludzi będących specjalistami w różnych dziedzinach. Owszem, dobra koncepcja to podstawa dobrego projektu, ale na tym praca się nie kończy. Architekt jest odpowiedzialny nie tylko za formę i funkcję projektowanego budynku, ale decyduje również o kształcie i rodzaju jego konstrukcji, przebiegu niezbędnych instalacji, czy zastosowanych materiałach i technologiach. To on koordynuje wszystkie prace projektowe, często też pełni nadzór autorski podczas budowy.
Projektowanie mebli kuchennych, to trochę osobna historia. Meble kuchenne wymagają specjalizacji co powoduje, że architekt często nie ma na to czasu lub niezbędnej wiedzy. To jest ten moment, w którym na scenę wchodzą projektanci wnętrz i mebli.

Jak postrzegasz trendy kulturowe i ich wpływ na projektowanie?
Cóż, inaczej wyglądają domy w Polsce, inaczej w USA czy Japonii. Inaczej projektowano w latach 30-tych XX wieku, inaczej projektuje się dziś. Ludzie kształtują przestrzeń, w której żyją. To nieustanny proces, który podlega wpływom ekonomii, dostępnej technologii i szeroko pojętej kultury, jednocześnie pozostając ważnym  elementem decydującym o tym, jak daną kulturę postrzegamy.
Myślę, że wielką krzywdę naszej architekturze zrobiło ponad 40 lat PRL. Tradycyjne spojrzenie na budownictwo nie było wtedy „trendy”. Ostatnie domy w stylu opartym na tradycji wybudowano po wojnie. Później, wszędzie masowo powstawały jednakowe bloki i tanie, proste w konstrukcji jednorodzinne sześciany. Po zmianie ustroju zaczęto budować domy we wszystkich możliwych stylach i rozmiarach. Skoro nie istniało już budownictwo tradycyjne, a szare kostki znudziły się wszystkim, była to chyba naturalna kolej rzeczy…
Mam wrażenie, że brakuje nam takiej elementarnej ciągłości w architekturze i obawiam się, że to strata nie do odratowania. Dzisiaj zamiast przyjść do architekta, ludzie kupują w kiosku „gotowy” projekt domu i oczekują, że spełni on wszystkie ich potrzeby. Nie zawsze to się udaje, bo wiele projektów typowych jest przygotowanych w taki sposób, żeby ładnie wyglądały na wizualizacjach. To takie współczesne kostki, tylko że kolorowe i w różnych kształtach.
Z domami jest podobnie jak z ubraniami, można pójść do „sieciówki” i kupić gotowy garnitur uszyty w fabrycznej szwalni. Można też zamówić garnitur na miarę u krawca. Usługi architekta chyba ciągle są towarem luksusowym.

Czy jest według Ciebie jakaś polska specyfika w projektowaniu wnętrz?
Mamy niesamowitą zdolność do kombinowania, to taka nasza cecha narodowa. Może to zabory i komuna tego nas nauczyły. Państwo było opresyjne i nie można było mu ufać.  Wszystko trzeba było jakoś wykombinować, załatwić, obejść przepisy…
Kiedyś przeczytałem historyjkę z biura projektowego Burta Rutana (to jego biuro skonstruowało samolot GlobalFlyer, który obleciał Ziemię bez lądowania). Nie zacytuję jej dokładnie, ale sens był następujący: Od kilku tygodni zespół próbował rozwiązać problem wadliwego połączenia w skrzydle, które w pewnych warunkach powodowało nadmierne drgania całej konstrukcji. Pewnego dnia do biura przyszedł inżynier, emigrant z Polski, pracujący w zespole projektującym podwozie i z grzeczności zapytał nad czym pracują. Posłuchał, obejrzał rysunki i zapytał „A próbowaliście już zrobić to w taki sposób?”. Odpowiedzieli, że nie. Po analizie okazało się, że to było dobre rozwiązanie.
Ponoć polskie „wykombinuje się” jest jednym z nieprzetłumaczalnych na inne języki idiomów.

Co Cię inspiruje?
Wszystko… (śmiech).
Duże znaczenie w inspiracji ma dla mnie kontakt z klientem, to kim jest i czego oczekuje.
Jeśli już musiałbym podać jakieś nazwiska, to Herzog & de Meuron. Ich budynki są proste, często zredukowane w formie a jednocześnie bardzo żywe i dynamiczne. Ale mówimy tutaj o pierwszej lidze architektury na świecie…

Co chcesz przekazać poprzez swoje realizacje/projekty?
Lubię dyskretną architekturę. Nie każdy budynek musi być wyjątkowy. Jeżeli idziesz ulicą pierwszy raz od kilku lat i w pierwszej chwili nie zauważysz że pojawił się przy niej nowy budynek, to znaczy, że dobrze „siedzi” - pasuje do reszty, jest integralną częścią przestrzeni. Po prostu robię swoją robotę i tyle!

Adam Błaszczyk
BIOGRAM
Architekt, 45 lat. Ukończył studia na Wydziale Architektury i Urbanistyki Politechniki Poznańskiej. Od ponad dziesięciu lat związany zawodowo z Autorską Pracownią Architektoniczną Jacka Bułata.
Współautor projektów i prac konkursowych biura, takich jak:
- Filharmonia Koszalińska,
- Wydział Pedagogiczno-Artystyczny UAM w Kaliszu,
- Rynek Staromiejski w Koszalinie,
- Teatr Wybrzeże w Gdańsku,
- Rynek Łazarski w Poznaniu.
Prywatnie fan science fiction, anime i gier komputerowych.

Zapisz się do naszego
Newslettera i badź
zawsze na bieżąco!